Styl
Rock
Album
Blizny wojowników
[verse 1]
Winda śmierdzi kawą i wczorajszym lękiem,
Szklane biurowce mierzą mnie wzrokiem niechętnym.
Tysiąc klaksonów gra mi pod oknem symfonię,
A ja czuję, jak w tym betonie powoli tonę.
Zegarek tętni, sekundy tną jak brzytwy,
Mam dość tej nudnej, miejskiej bitwy!
[Pre-chorus]
Zrywam krawat, dusi mnie jak pętla,
Nie pytaj „dokąd?”, bo droga jest święta.
Wrzucam na luz, palę za sobą mosty,
Mój plan na życie stał się nagle prosty!
[chorus]
Uciekam stąd, gdzie asfalt parzy stopy!
Zostawiam zgiełk, terminy i kłopoty!
Tam, gdzie horyzont nie kończy się na ścianie,
Gdzie cisza głośniej krzyczy na śniadanie!
Wrzucam bieg, kurz zostawiam w tyle,
Chcę poczuć ziemię, choćby na chwilę!
[verse 2]
Znalazłem dom, co pachnie starym drewnem,
Tu nikt nie pyta: „czy to jest rentowne?”.
Zamiast neonów – mrugają do mnie gwiazdy,
Koniec tej chorej, szczurzej jazdy.
Błoto na butach znaczy więcej niż złoto,
Wchodzę w tę dzicz z wielką ochotą!
[Instrumental - Guitar solo, Long, driving solo with lots of wah-wah effect]
[Bridge]
Nie szukaj mnie w sieci, nie dzwoń na numer,
Rozpuściłem w lesie cały ten szum i dumę.
Tu czas się nie liczy, tu czas po prostu jest,
Zdałem najważniejszy w życiu test!
[chorus]
Uciekam stąd, gdzie asfalt parzy stopy!
Zostawiam zgiełk, terminy i kłopoty!
Tam, gdzie horyzont nie kończy się na ścianie,
Gdzie cisza głośniej krzyczy na śniadanie!
Wrzucam bieg, kurz zostawiam w tyle,
Chcę poczuć ziemię, choćby na chwilę!
[Outro - Slow tempo, heavy drum beats]
Tylko ja i las...
Wreszcie mam czas...
Wreszcie mam...